Który skrzywdziłeś

Który skrzywdziłeś człowieka prostegoŚmiechem nad krzywdą jego wybuchając,Gromadę błaznów koło siebie mającNa pomieszanie dobrego i złego,Choćby przed tobą wszyscy się skłoniliCnotę i mądrość tobie przypisując,Złote medale na twoją cześć kując,Radzi że jeszcze jeden dzień przeżyli,Nie bądż bezpieczny. Poeta pamięta.Możesz go zabić – narodzi się nowy.Spisane będą czyny i rozmowy.Lepszy dla ciebie byłby świt zimowyI sznur i gałąż pod ciężarem zgięta.

(Waszyngton, 1950)

(Z tomiku "Światło dzienne", 1953)

Jak powinno być w niebie

Jak powinno być w niebie wiem, bo tam bywałem.U jego rzeki. Słysząc jego ptaki. W jego sezonie: latem, zaraz po wschodzie słońca.Zrywałem się i biegłem do moich tysiącznych prac,A ogród był nadziemski, dany wyobrażni.Życie spędziłem układając rytmiczne zaklęcia,Tego co ze mną się działo nie bardzo świadomyAle dążąc, ścigając bez ustankuNazwę i formę. Myślę, że ruch krwiTam powinien być dalej triumfalnym ruchemWyższego, że tak powiem, stopnia. Że zapach lewkoniiI nasturcja i pszczoła i buczący trzmiel,Czy sama ich esencja, mocniejsza niż tutaj,Muszą tak samo wzywać do sedna, w sam środekZa labiryntem rzeczy. Bo jakżeby umysłMógł zaprzestać pogoni, od NieskończonegoBiorąc oczarowanie, dziwność, obietnicę?Ale gdzie będzie ona, droga nam śmiertelność?Gdzie czas, który nas niszczy i razem ocala?To już za trudne dla mnie. Pokój wiecznyNie mógłby mieć poranków i wieczorów.A to już dostatecznie mówi przeciw niemu.I zęby sobie na tym połamie teolog.

(Z tomiku "Kroniki", 1987)

***Wiersze pic_2.jpg

Перейти на страницу:
Изменить размер шрифта: